Otwarcie szlaku im. Siostry Izabeli

{http://www.kalwaria-zebrzydowska.pl/obrazki/08.08.izabela0.jpg} W piątek 8 sierpnia br. w 51 rocznicę śmierci siostry Izabeli Łuszczkiewicz uroczyście otwarto szlak spacerowy Jej imienia


W piątek 8 sierpnia br. w 51 rocznicę śmierci siostry Izabeli Łuszczkiewicz uroczyście otwarto szlak spacerowy Jej imienia. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia było Towarzystwo Przyjaciół Kalwarii Zebrzydowskiej, które wespół ze Zgromadzeniem Sióstr Miłosierdzia, Centrum Kultury Sportu i Turystyki w Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Parafią pw. św. Michała Archanioła w Zebrzydowicach doprowadziło do uroczystości otwarcia szlaku.


Szlak s. Izabeli zaznaczony jest kolorem zielonym

Po Mszy świętej odprawionej w intencji Sióstr Miłosierdzia i bojowników o wolność Ojczyzny uroczyście przemaszerowano na cmentarz w Zebrzydowicach. Tam przy kaplicy cmentarnej, gdzie znajduje się tablica upamiętniająca działalność patriotyczną s. Izabeli, ks. proboszcz Ryszard Gołuch poprowadził modlitwę za s. Izabelę i poległych w obronie Ojczyzny. Okolicznościowe wystąpienia wygłosili burmistrz Augustyn Ormanty, prezes TPKZ Stanisław Sypniewski oraz Stanisław Dobroski pasjonat historii naszej małej Ojczyzny, a jednocześnie autor kilku publikacji o Kalwarii Zebrzydowskiej. Zostały złożone wiązanki kwiatów pod tablicą i zapalono znicze. Uroczyście dokonano otwarcia szlaku. Na zakończenie uroczystości udano się na wspólny spacer nowym szlakiem.

(bs)


   

 



Siostra Szarytka
Łuszczkiewicz Zofia Izabela (1898-1957),

urodziła się 23 kwietnia w Krakowie jako najstarsze dziecko adwokata Michała i Kazimiery z Łakocińskich. Była to rodzina inteligencka, zasłużona dla Krakowa, mając wielorakie powiązania z Uniwersytetem Jagielońskim. Zofia otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie najpierw w szkole sióstr urszulanek w Krakowie, zaś po maturze studiowała na Wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. X 1922 r. otrzymała absolutorium ukończonych studiów.
W 1923 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Krakowie. Postułat odbyła w domu św. Kazimierza we Lwowie, natomiast seminarium w domu macierzystym Zgromadzenia w Paryżu. Śluby złożyła 8 IX 1928 r. Praktykę pielęgniarską odbyła najpierw w Bordeaux, a potem w Paryżu Biegła znajomość francuskiego, niemieckiego, angielskiego i łaciny sprawiła, że ukończyła tam również Wyższą Szkołę Pielęgniarską. Do Polski wróciła 1926 roku i tu odebrała dyplom pielęgniarki wydany w Paryżu 1927 r. Przełożeni skierowali s. Izabelę do pracy w szpitalu powszechnym we Lwowie, była tam do 1939 r. początkowo jako pielęgniarka, a potem jako dyrektorka szkoły pielęgniarskiej przy wspomnianym szpitalu. S. Izabela często podróżowała do różnych krajów Europy, a nawet Ameryki, biorąc udział w zjazdach pielęgniarek, np. w Paryżu, w Londynie, Wiedniu i Wilnie. W 1939 r. udała się do Nowego Jorku i zwiedziła tam światową wystawę z zakresu medycyny. W amerykańskich szpitalach brała udział w szkoleniu teoretycznym oraz praktyce szpitalnej. Stamtąd przeniosła do szpitala we Lwowie doświadczenie korzystania ze środków audiowizualnych w terapii zajęciowej dla pacjentów.
 
Jako siostra zakonna, miała szerokie zainteresowania: dobrze wykształcona, utalentowana muzycznie, znająca kilka języków, była sprawnym fotografem-amatorem, miała uprawnienia kinooperatora oraz prawo jazdy na samochody osobowe i ciężarowe. Wśród sióstr była uczynna, serdeczna i radosna. Kiedy tylko mogła, brała udział w modlitwach razem ze wspólnotą sióstr. Swoim pięknym śpiewem ubogacała liturgię, a muzyką fortepianową różne uroczystości domowe.
W ambasadzie polskiej w Stanach Zjednoczonych usłyszała groźbie wybuchu wojny światowej. Natychmiast, skracając czas praktyk, wróciła do ojczyzny. Po inwazji sowieckiej na Polskę, poszukiwana przez NKWD, zmuszona do ucieczki ze Lwowa, wróciła w przebraniu, z fa1szywymi dokumentami do Krakowa, następnie do Zebrzydowic koło Kalwarii. Zapisała się tam jako niezmordowana działaczka na rzecz okolicznej ludności, której ciągle spieszyła z pomocą, ale przede wszystkim na rzecz walki z najeźdźcą.
Wyniesiony z domu i szkoły patriotyzm związał ją z podziemnym ruchem oporu - prowadziła nasłuch, na podstawie audycji z Londynu przygotowywała gazetki konspiracyjne rozpowszechniane wśród ludności. Przejmowała zrzuty z Londynu z lekarstwami, narzędziami chirurgicznymi i materiałami opatrunkowymi, które trafiały do oddziałów AK - "łudzi z lasu" , nie tylko w okolicach Kalwarii Zebrzydowskiej ale też w Krakowie. Znajomość języka niemieckiego ułatwiała jej negocjacje z Niemcami w obronie Polaków przed wywózką na roboty do Niemiec.
Jesienią 1944 r., po denuncjacji kogoś z miejscowych i pod nieobecność s. Izabeli, Niemcy przeprowadzili rewizję w domu szarytek. Uniknęła więc aresztowania, ale w ręce Niemców wpadł przebywający tam na leczeniu dowódca Armii Krajowej Generał Brunon Olbrycht - pseudonim "Olza". Zatrzymany generał, nie rozpoznany przez Niemców został osadzony w areszcie w Kalwarii Zebrzydowskiej, Błyskawiczna akcja partyzancka przyniosła uwolnienie generała. Jednak s. Izabela musiała opuścić dom w Zebrzydowicach. Generał "Olza" dziękował jej za współpracę z ruchem oporu
W 12 pp. oraz w "Grupie Oper. SI. Ciesz.": "Wykazała wielką odwagę oraz wybitne poświęcenie i ofiarność".
Od 1946 r. s, Izabela pracowała w szpitalu w Rzeszowie. Wspólnie z zaufanymi lekarzami prowadzi akcję pomocy partyzantom, uniemożliwiając im ucieczkę ze szpitala. Gdy UB odkryło powiązania szpitalna z partyzantami, s. Izabela musiała opuścić szpital w Rzeszowie.
Od 1947 r. przebywała w domu prowincjonalnym w Krakowie, a następnie w Zebrzydowicach, od gdzie opiekowała się chorymi i prowadziła kancelarię w przedszkolu.
W Zebrzydowicach odwiedził ją znajomy rodziny z czasów dzieciństwa Adam Doboszyński (1904-1949) działacz polityczny, członek SN i Obozu Wielkiej Polski. W czasie II wojny światowej przebywał na emigracji. Właśnie wrócił do kraju. S. Izabela udzieliła mu pomocy i przez kilka tygodni mieszkał w Zebrzydowicach. Niedługo po wyjeździe z Zebrzydowic został aresztowany przez UB.
Torturowany, powiedział o udzieleniu mu pomocy przez s. Izabelę. UB wydało nakaz natychmiastowego jej aresztowania.
Dnia 27 vm 1948 r. została wezwana do Wadowic pod pozorem odebrania przydziału rzeczy dla przedszkola, i aresztowana. Przez długi czas ani rodzina ani Zgromadzenie nie znało miejsca pobytu. Skazana za działalność antypaństwową (antykomunistyczną), przebywała w następujących więzieniach: Kraków- PI. Inwalidów; Warszawa-Mokotów; Fordon; Inowrocław .
Pierwsze dwa lata aresztu śledczego w Warszawie na Mokotowie były niezwykle trudne. S. Izabela opisała swoje przeżycia więzienne w krótkich wspomnieniach. Jej relacje mówią nie tylko o mękach zadawanych jej samej, ale tylu innym Polakom z ruchu niepodległościowego, którzy wpadli w ręce tzw. Funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. S. Izabela przebywała w okropnych warunkach. Wyżywienie było głodowe a przesłuchania po kilku razy na dobę. Wnet po aresztowaniu oficer śledczy, dał jej do podpisania gotowy protokół: "Iż Doboszyński Adam powiedział mi w 1947 r., jakoby Jego Świątobliwość Ojciec Święty przysłał go do Polski do ks. kardynała Sapiechy oraz do 00. Redemptorystów z nakazem utworzenia siatki szpiegowskiej na korzyść Niemców". S. Izabela nie tylko nie podpisała, ale zaznaczyła, że gdyby sfałszowano jej podpis, to na rozprawie wykrzyczy, że to kłamstwo. Oficer śledczy przekonywał ją, że Doboszyński to zeznał. S. Izabela zażądała konfrontacji. Zapłaciła za to wybiciem trzech zębów. Pisał: "Oprócz bicia, przysiadów w liczbie do dwóch tysięcy naraz miałam jeszcze tzw. stójki. Polegały one na tym, że w czasie zimnych i mroźnych dni stałam boso na betonie w koszuli tyłem do okna i tuż pod oknem, z którego wyjmowano szyby. Na domiar wszystkiego jeszcze w nocy zlewano mnie konewkami zimnej wody. Po 14 dniach i nocach takiego stania (bo nawet do podanego mi jedzenia nie pozwolono mi usiąść) będąc już cała spuchnięta, straciłam przytomność i ocknęłam się w szpitalu więziennym".
W areszcie mokotowskim s. Izabela nie miała dostępu do praktyk religijnych. Dopiero w następnych więzieniach, po wyroku, otrzymała pozwolenie na posiadanie różańca i książeczki do nabożeństwa. Jedna ze współwięźniarek w swoim pamiętniku wspomina, że s. Izabela "codziennie odmawiała razem z nami różaniec i modliła się za wszystkich straconych w "wolnej" Polsce (...) Siedziałam z nią 6 tygodni i jakże dużo skorzystałam" .
W dniu 23 XI 1949 r. wyrokiem Rejonowego Sądu Wojskowego w Warszawie s. Izabela została skazana na 15 lat pozbawienia wolności. Rozprawa, w której oprócz sędziego wojskowego uczestniczyli dwaj żołnierze jako ławnicy, adwokat i oskarżona odbyła się w celi więziennej.

S. Izabela została potraktowana jako ta, która usiłowała "przemocą usunąć ustanowione organy władzy zwierzchniej Narodu (...) i zmienić ustrój państwa". Oprócz tego zarzucono jej szpiegostwo na rzecz obecnego wywiadu, na co miał wskazać kontakt z A. Doboszyńskim. Prokurator wniósł odwołanie od wyroku i po ponownej rozprawie w Rejonowym Sądzie Wojskowym w Warszawie s. Izabela otrzymała wyrok śmierci
Czas oczekiwania na wykonanie wyroku śmierci wykorzystywano na straszenie. Przez trzy miesiące wieczorami była wzywana na rozmowy w taki sposób, by stworzyć pozory, że idzie na śmierć. Dnia 13 III 1950 r. odbyła się kolejna rozprawa. Wyrok śmierci zamieniono na karę dożywotniego więzienia. 24 VI 1950 r. s. Izabela została przeniesiona do więzienia w Fordonie. Tu po raz pierwszy od aresztowania otrzymała pozwolenie na widzenie się z rodziną. Po dwóch latach pobytu w Fordonie została osadzona w Inowrocławiu, gdzie spędziła trzy lata. Rzadkie widzenia się z rodziną trwały 10 do 20 minut.
W czasie pobytu w Inowrocławiu s. Izabela została objęta ustawą amnestyjną z 22 XI 1952 r. i jej karę dożywocia zamieniono na 12 lat pozbawienia wolności Po trzech latach pobytu w Inowrocławiu przewieziono ją do Fordonu; dano jej wówczas wraz z grupą innych więźniarek możliwość pracy hafciarskiej.
Przez długie lata pobytu w więzieniu, w imieniu matki rodzina s. Izabeli składa prośbę do Rady Państwa o rewizję wyroku i ułaskawienie. Odpowiadano jednakowo, że sprawie: "nie nadano dalszego biegu"; ponownie prośbę można bym wnieść nie wcześniej niż po upływie sześciu miesięcy.
W 1956 r., ze względu na zły stan zdrowia, s. Izabela otrzymała półroczny urlop, od 15 VI 1956; następnie w oparciu o postanowienia Najwyższego Sądu Wojskowego z 7 XI 1956 r., została całkowicie zwolniona.
Lata w więzieniu spowodowały wyniszczenie organizmu oraz gruźlicę kości i nowotwór. Pomimo interwencji chirurgicznych we Wrocławiu, nie można było jej uratować. S. Izabela zmarła w domu prowincjalnym w Krakowie w dniu 8 VIII 1957 r. Pochowano ją w grobowcu sióstr miłosierdzia na cmentarzu Rakowieckim.
Na tymże cmentarzu znajduje się pomnik działaczy ruchu oporu. Jest
tam również imię i nazwisko s. Izabeli. Natomiast w 1990 r., po uroczystej Mszy św. w kościele parafialnym w Zebrzydowicach, z udziałem dyrektora prowincji ks. W. Jankowicza CM i reprezentacji sióstr miłosierdzia, licznie zebranych parafian oraz byłych żołnierzy AK, na miejscowym cmentarzu odsłonięto tablicę upamiętniającą działalność patriotyczną s. Izabeli, Na tablicy napisano: "s. Zakonu "Szarytek" Izabeli, żarliwej patriotce, mieszkańcy Zebrzydowic, koledzy 12 pp. AK".
12 II 1993 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie unieważnił wyroki skazujące z lat 1649-1950, i orzekł, że działalność s. Izabeli była walką o niepodległy byt Państwa Polskiego.




Email Drukuj PDF