O wirusie, kwarantannie i zdalnym nauczaniu okiem siódmoklasistów

Wszystko zaczęło się 12 marca. Dzień, w którym Pani Dyrektor poinformowała nas, że szkoła zostanie zamknięta był pełen wrażeń i ekscytacji. Nie wiedzieliśmy, co tak naprawdę oznacza ten komunikat. Myśleliśmy tylko o tym, że jutro nie będziemy musieli wstać o świcie i pędzić do szkoły. Byliśmy zachwyceni - wizja korona ferii roztaczała się w głowie każdego ucznia.

Brak szkoły - czy może być coś wspanialszego?

Gdy my cieszyliśmy się wolnymi chwilami, sytuacja w naszych domach nie ulegała jednak większej zmianie – rodzice dalej chodzili do pracy. Pierwszy tydzień upłynął miło i przyjemnie. Natomiast kolejny nie był już taki kolorowy. Otrzymywaliśmy coraz to nowe informacje na temat zagrożenia. Zaczęto zadawać ZADANIA DOMOWE!

Żaden uczeń nie był z tego powodu zadowolony. Spełniły się nasze najgorsze obawy – ruszyło nauczanie na odległość. Skrzynki mailowe zaczęły się zapełniać, a e-dziennik odmawiał współpracy. Nauczyciele znaleźli sposób, by się z nami skontaktować - rozpoczęliśmy lekcje na Discordzie. Bezpośredni kontakt z nauczycielem znacznie ułatwił przepływ informacji. Szybko minęły dwa pierwsze tygodnie i kwarantanna została przedłużona. Już wtedy wiedzieliśmy, że czeka nas ciężka praca  w całkiem nowej formie.

Sytuacja w kraju była coraz bardziej poważna. Wprowadzono obostrzenia, które wywołały panikę. W sklepach zrobiło się tłoczno, a towar w mgnieniu oka był wykupywany przez klientów. Nie były to jedyne złe wiadomości w tym okresie. Niektórzy rodzice zostali zwolnieni na czas kwarantanny, natomiast inni pracowali zdalnie. Wirus był coraz groźniejszy. W końcu zamknięto granice kraju i zakazano spacerów.

Zbliżały się Święta Wielkanocne. Pierwszy raz mieliśmy je spędzić w tak wyjątkowy sposób. Nie można było uczestniczyć w uroczystościach kościelnych ani spotkać się z rodziną. Niektórzy twierdzili, że świąteczny klimat znikł a zamiast niego pojawił się strach i lęk. Radosne Alleluja straciło swoją moc.

Znowu przedłużono kwarantannę, jednocześnie wprowadzając obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych. Stopniowo przyzwyczajaliśmy się do panującej sytuacji, jednak powoli brakowało pomysłów na spędzanie czasu w domu. Coraz bardziej chcieliśmy spotkać się ze znajomymi  i wrócić do normalności. Wtedy nastąpił moment złagodzenia zakazów. W końcu można było wyjść z domu. Spacery i sport na świeżym powietrzu dodały otuchy i pozytywnie nastawiły społeczeństwo. Pod sklepami przestały ustawiać się kolejki klientów ze względu na zwiększony limit osób. W kościołach też wprowadzono złagodzenia. Ważnym punktem był również zapis, że osoby powyżej trzynastego roku życia mogą wychodzić z domu same. Ku naszemu zdziwieniu ustalono termin egzaminu ósmoklasisty. Nasi starsi koledzy nie mogli w to uwierzyć, ponieważ po cichu liczyli, że tegoroczny egzamin się nie odbędzie. Wszystkie te informacje dawały jasny przekaz - jesteśmy na dobrej drodze do końca epidemii.

Cieszymy się, że nasza szkoła szybko zareagowała na panującą sytuację i wprowadziła zdalne nauczanie w postaci lekcji on-line. Od prawie dwóch miesięcy uczestniczymy w takiej formie zajęć i dzięki temu jesteśmy na bieżąco z całym materiałem. Czas, który spędziliśmy stosując takie metody pracy sprawił, że dostrzegamy ich wady i zalety. Z perspektywy uczniów zdecydowanie największym plusem tej formy zajęć jest to, że ominęły nas liczne kartkówki i sprawdziany. Doceniamy też komfort i swobodę, na którą możemy sobie pozwolić podczas lekcji on-line. Siedzimy przecież we własnym pokoju, często  w piżamie z kubkiem herbaty na biurku. Mimo tylu zalet, trzeba też wspomnieć o wadach. Są nimi różne rozpraszacze czyhające na uczniów np. w Internecie lub za ścianą - w postaci młodszego rodzeństwa. Przez kwarantannę przegapiliśmy także wycieczkę, na którą tak bardzo wszyscy czekaliśmy.

Trzeba przyznać, że tęsknimy już za szkołą, kolegami i nauczycielami. Z niecierpliwością czekamy na decyzję dotyczącą otwarcia szkół. Zastanawiamy się też, jak będzie wyglądało zakończenie roku. Mamy nadzieję, że przed wakacjami będziemy mieli szansę się zobaczyć i pożegnać, zwłaszcza z ósmoklasistami.  Póki co musimy być cierpliwi i optymistycznie nastawieni. A co będzie dalej? Czas pokaże

 

Redakcja gazetki szkolnej

ZSP Stanisław Dolny Dolany